ksiega gosci

2011
lipiec
2010
marzec
2009
grudzień
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
kwiecień
marzec
luty




 
back to basic...?

miliony rzeczy się zmieniły. miliony, setki... ale tak na prawdę, to wszystko stoi w miejscu. ponad dwa lata razem, a ciągle czuję, jakby to był początek. chociaż nie, na początku było lepiej. było zainteresowanie, ciekawość, porządanie, chęć spędzania czasu razem. i ta tak potrzebna spontaniczność ciągle była żywa.
może, gdy ludzie mieszkają ze sobą 9 miesięcy to tak już jest? tym bardziej, gdy jedno z nic nie ma do tego "wspólnego" mieszkania, bo to jest Jego mieszkanie. On płaci rachunki, spłaca kredyt i figuruje w księdze wieczystej. zastanawiam się czyje to mieszkanie jest bardziej: człowieka, który robi co miesiąc przelewy na jego utrzymanie czy człowiek/człowieczka, która pierze tego właściciela gatki, prasuje koszule, pamięta, żeby zmierzył ciśnienie, sprząta Jego toaletę...? pilnuje o urodzinach, narodzinach, pępkowych, imieninach, rocznicach ślubu lub o tym, że trzeba byłoby zaprosić rodziców...? albo zmienia obrus, firanki, kupuje materiał na zasłonki?
gubię się. pomimo tego, że mam całą teczkę przepisów, to żaden z nich nie jest na szczęście... lub nawet kolorową posypkę życia.
życie z kruszonką. nie uważacie, że to mogłoby być coś ciekawego? i gdyby ktoś tak miał jeszcze bitą śmietanę...


jest mi tak pięknie smutno. jak kiedyś...



arytmia-uczuc 2011-07-25 21:35:02
skomentuj (0)
ucieczka

licencjat leży. prezentacja na administrację leży. przyjaźń z Martą leży.
marzę, żeby już mnie stąd zabrał. nie chcę tu być. to nie jest mój dom. i to pewnie nie są moi rodzice. nie mogą nimi być.

może już za niedługo kupimy mieszkanie. będziemy razem, skończą się powroty na noc do oddzielnych łóżek, skończy się zasypianie z płaczem. On będzie na wyciągnięcie ręki i wszystko będzie prostsze. wszystko. jestem tego pewna, ale ile jeszcze mam czekać...?

minął nam rok. pierwszy wspólnie spędzony rok, którego ja bym nie zmieniła. oczywiście, że były kłótnie, płacze, ciche dni i nie miłe słowa. ale co z tego? przecież to nie koniec świata i nic na prawdę poważnego. jesteśmy w stanie ze wszystkim sobie poradzić. dobrze wiemy, że damy sobie radę bez siebie, ale pomimo tego chcemy ze sobą być. i to musi być miłość, bo inaczej byśmy nie dali rady wytrzymać ze sobą nawzajem. nasze charaktery przyprawiają czasami o dreszcze...

ale zabierz mnie już stąd.



arytmia-uczuc 2010-03-16 20:49:30
skomentuj (1)
pray

nie zostawiaj mnie.

no air.



arytmia-uczuc 2009-12-12 21:45:35
skomentuj (1)
chcę zapamiętać Cię tak jak dobry sen

Turcja i po Turcji. kłótnie o wszystko. ciche godziny, spanie z daleka od siebie. On na basenie ja na plaży. On tak, a ja nie. bezsens. za wcześnie, żeby się rozstać? czy może już za późno? w sumie wróciliśmy do Polski razem.
brak czasu na wszystko. Jego brak czasu. nawet nie może porozmawiać ze mną przez telefon wtedy, gdy ja dzwonię. bo zawsze dzwonię w nieodpowiednim momencie. ja to mam wyczucie chwili, nie?
rozmowy o wspólnym mieszkaniu i o ślubie. po co? po co, skoro za dwie godziny znowu mówi, że nasz związek to nie sielanka, a ciągle ciężka praca. rozdwojenie jaźni. ja potrzebuje zapewnienia. ja muszę wiedzieć na czym stoję. czy chce tego małżeństwa i chce być ze mną czy jednak bycie ze mną to dla Niego jedna wielka masakra. czy to tak dużo, że chcę mieć pewność...?

razem ale jednak osobno. tak, u nas to się sprawdza. jak cholera. tęsknie za spontanicznością. za czasem. za brakiem planowania.
możesz być taki trochę bardziej dla mnie? taki trochę bardziej dostępny...? proszę.



arytmia-uczuc 2009-11-01 18:50:37
skomentuj (1)
Turcja

jutro lecimy do Turcji. na dwa tygodnie. sami będziemy na siebie skazani. albo zdamy egzamin i dalej będziemy razem albo się rozstaniemy. czuję się jak kobieta z dwudziestoletnim starzem małżeństwa, która leci na wakacje z mężem, żeby odnaleźć utraconą chemię między nimi :/
ja wiem, że się kłócimy. i wiem, że to ja jestem głównym prowodyrem walk. wiem, ale nie umiem jakoś tego się pozbyć. nie umiem nad tym zapanować.

ogólnie to jestem byle jaka. ale chociaż w końcu mam urlop. i to na Tureckiej Riwierze. będzie fajnie. o ile oczywiście dolecimy.



arytmia-uczuc 2009-09-22 21:51:11
skomentuj (1)
ogłoszenie drobne




miłość nie przejmuje się drobnostkami.





arytmia-uczuc 2009-07-21 19:51:15
skomentuj (1)
true love

dzisiaj przeczytałam, że prawdziwa miłość jest wtedy, gdy mężczyzna zakocha się w kobiecie, która nie jest w jego typie. bo wtedy kocha bardziej, głębiej. kocha całą i przeważnie kocha jej mózg. to jaka jest, a nie jak wygląda. znajduje w niej to 'coś'.
a ja...? jestem w Twoim typie? pewnie tak. inaczej byś nawet na mnie nie spojrzał. nie uśmiechałbyś się tak. a może jednak? przecież jesteś z tych mężczyzn, którzy sprawiają wrażenie, że kobieta, której pytasz się o godzinę - pomimo zegarka na Twoim lewym nadgarstku- czuje się totalnie podrywana przez Ciebie. więc u nas chyba nie ma co mówić o jakimś typie... najważniejsze,że jestem kobietą, prawda?

dziękuję Ci. za watę cukrową, za każde spojrzenie podczas tańca, za taniec, za te pół godziny w warszawskiej Victorii i później wygniecioną sukienkę. za Twój powrót na tą naszą uroczystą kolację, ale już bez krawata. 'dasz radę. co z tego, że zostałaś tutaj sama z organizatorów?! to jesteś Ty, a Ty zawsze dajesz radę!'. dziękuję za to, że na Krajowej Konferencji SKOK mogłam się czuć jak na naszym weselu. bo byłeś Ty. bo patrzałeś mi w oczy jak ze mną tańczyłeś. a ja nie musiałam o niczym myśleć oprócz nas. tak pięknie wyglądałeś w tym nowym garniturze...

za  piknik nad jeziorem. i arbuza i sok multiwitamina. za gofra z jagodami i bitą śmietaną. za pozwolenie wyprowadzenia Twojego samochodu z podjazdu.
za to, że mnie kochasz dziękuję. jednak chyba bardziej za to, że ja mogę kochać. Ciebie.



arytmia-uczuc 2009-06-29 20:19:59
skomentuj (0)
czerwcowa poczta

Mam dobry humor. Pomimo mdłości, obtartych pięt, bolących mięśni ramion od wczorajszego niesienia Kubusia i pomimo nie układającej się grzywki.

Kocham Cię, wiesz? Oczywiście, że wiesz. Ale to nie znaczy, że nie mogę Ci tego powtarzać. Kocham Cię pomimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Tak najprościej i najbardziej skomplikowanie. Za wszystko i na każdej możliwej płaszczyźnie. Za to, że pozwalasz mi jeździć swoim samochodem i spać od ściany. I za to, że chcesz abym jak najczęściej widziała Ciebie zaraz po otworzeniu oczu. Za to, że mogę Cię dotykać, a Ty chcesz mojego dotyku. Oddajesz mi część swojego ciepła, żebym nie marzła. Kocham za to, że pamiętasz jakie lubię wino i za to, że nie patrzysz na mnie jak na dziwadło, gdy czytam książki. Kocham Cię za każdy Twój pieg na nosie, najbardziej za te po prawej stronie, bo są ciemniejsze i liczniejsze. Kocham Twoją bliznę na lewym policzku. Za to jak na mnie patrzysz kocham… Kocham za wszystko, chociaż jest to napisane tak banalnie i codziennie. A przecież nasz związek i nasza miłość nie jest codzienna. Jest niezwykła. Dla Ciebie pewnie dziwna, a dla mnie wyjątkowa. Może to nie jest realne, ale jest nasze. I będę Ci o tym opowiadała… O nas będę opowiadała. Jak przepiękną bajkę. I pomimo tego co powiedziałeś Kubie ostatnio, że każda bajka musi się skończyć, to nasza się nie skończy.





arytmia-uczuc 2009-06-12 13:45:42
skomentuj (2)
pray 4 love

kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie



po prostu mnie pokochaj...



arytmia-uczuc 2009-04-15 19:38:35
skomentuj (1)
szczęście J e g o ma imię

jestem szczęśliwa.

naprawdę szczęśliwa. to nie jest żadna tania podróbka szczęścia kupiona
na promocji marcowej. jestem szczęśliwa najprawdziwszym szczęściem. tak,
że się uśmiecham nawet w pochmurne dni i nie przeszkadzają mi czerwone
światła lub zatłoczone skmki.
wiesz, że mam komu mówić 'jedź ostrożnie'? i mam prawo czekać na smsa
lub telefon z wiadomością, że dojechał spokojnie? i wiesz co jest w tym
najpiękniejsze? to, że dzwoni i mówi, że jest cały i zdrowy i dziękuje
mi za troskę. zawsze daje mi znać, że nic się nie stało.
częściej zakładam spódnicę. czasami też mam problem, żeby zdecydować się
jaką założyć. wyobrażasz to sobie? ja mam problem jaką założyć spódnicę.
JA!!
chodzimy na spacery i trzyma mnie za rękę. a ja ściągam Mu prawą
rękawiczkę i trzymam Go za gołą dłoń. wiesz, że Jego dłoń idealnie
pasuje do mojej? i tak cudownie mnie mrowi w okolicach kręgosłupa, serca
i podbrzusza, gdy mnie tymi dłońmi dotyka?
prawie codziennie widzę TE spojrzenie. spojrzenie, które wystarcza za
wszystkie słowa. dzięki któremu czuję się mądra, piękna i taka warta
zainteresowania. wiesz, że On się cieszy, że mówię Mu, że jestem głodna?
wiesz, że się cieszy, gdy widzi mnie jak jem bez żadnego marudzenia i
przewracania oczami? wiesz, że się dopytuje co już jadłam i pilnuje,
żebym nie zapominała jeść? nawet gdy Go przy mnie nie ma...
a nie ma Go często. gdy wyjeżdża, nawet blisko, nawet na chwilę, to ja
tak strasznie tęsknię... ale podoba mi się to, że mogę za Nim tęsknić i
nie muszę się zastanawiać czy mam do tego prawo. MAM!! dlatego tęsknie i
czekam... wiesz, że gdy wyjeżdża, to zawsze pisze mi smsy i dzwoni?
mówi, że tęskni i o mnie myśli. z ostatniego wyjazdu dostałam śliczne
czekoladowe serce.
napisał, że z dnia na dzień jestem coraz ładniejsza. pierwszy raz ktoś
mi tak powiedział. że jestem coraz ładniejsza.... że jestem piękna,
młoda i inteligentna. i On tak bardzo lubi jak się uśmiecham, mówi że
mam prześliczny uśmiech.
chce mnie przedstawić Rodzicom. już dawno by to zrobił, ale ja się cały
czas bronię. tak samo jak się broniłam przed Jego dotykiem, przytuleniem
i powiedzeniem, że będę się martwiła. teraz się nie boję już tak bardzo.
teraz nawet mówię, że tęsknię i czekam.
codziennie mam smsa na dzień dobry i na dobranoc. jestem 'słońcem' lub
'słonkiem', a gdy wieczorami chodzimy na spacer, to zawsze jest księżyc
na niebie. mówi, że to specjalnie dla mnie...
gdybym Mu pozwoliła, to nosiłby mnie na rękach i nie pozwolił, aby ktoś
mnie skrzywdził. i On tak żaluje, że nie poznał mnie wcześniej.
uśmiecham się. po raz pierwszy od długiego czasu się uśmiecham i jestem
szczęśliwa. pomimo tego, że to wszystko może mi się skończyć w każdej
chwili. ale przecież zawsze jest ryzyko. ze wszystkim. na tym świecie
nie ma nic pewnego. a z rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej... pomimo
tego On chce mnie pokochać. ja jestem czułością, której wszystkiego za
mało. Jego dotyku, Jego spojrzenia, Jego czasu, Jego przytulania, Jego
uwagi, Jego bycia. zawsze. nawet gdy jest obok mnie i mnie przytula. nie
dlatego, że za mało mi daje, nie. po prostu daje mi tą czułość w tak
najpiękniejszej postaci, że ja chcę jej mieć więcej. tak trochę na
zapas, gdy wyjedzie... gdy będę sama zasypiała.
wiesz, że zawsze, gdy już wracam sama do domu lub leżę w łóżku, to czuję
Jego zapach na moich włosach? wiesz, że się wtedy uśmiecham i mam
wrażenie, że On jest bliżej?
znasz mnie. wiesz, że zdecydowanie bardziej wolę popiół w kominku, w
którym się coś paliło. chcę wiedzieć, że się działo, że mam wspomnienia,
że coś przeżyłam. bo ja chcę przeżywać... nie lubię pustego, zimnego
kominka.
wiem, że chciałeś mnie przed wszystkim złem ochronić. ochronić swoimi
doświadczeniami, swoją mądrością i tym, co Ty uważałeś dla mnie za
dobre. ale nawet gdybyś mógł mi to aplikować w kroplówce dożylnie, to
wiesz, że by nie pomogło. niektórych rzeczy nie można nie przeżyć
samemu. nawet, gdyby później samemu miałoby się wynosić ten popiół...
gdybym mogła, to bym powiedziała, że dałeś mi korzenie i równocześnie
skrzydła. ale nie mogę tak powiedzieć, bo nie wiem czy Ty chciałeś mi to
dać albo czy chociaż przez ułamek sekundy kiedykolwiek chciałeś, abym ja
tak poczuła.
chciałabym, abyś uszczęśliwił jakąś kobietę. żeby była conajmniej tak
szczęśliwa dzięki Tobie, jak jestem teraz ja. nawet na dzień, miesiąc
albo siedemnaście lat. bo od takiego szczęścia jest piękniejsza jedynie
miłość na zawsze. wiesz, że nawet gdybyś jej zniknał bez pożegnania, to
ona nie potrafiłaby Ciebie znienawidzić? Ciebie nie da się znienawidzić.
Ty pojawiasz się w życiu kobiet i zmieniasz ich zyciorysy. chociaż
przeważnie, to one chcą zmieniać swoje życiorysy dla Ciebie. szczęście,
które im podarujesz będzie zdecydowanie ważniejsze i godne zapamiętania
niż to, że możesz już nigdy więcej nie sprawić, aby poczuły się
uwielbiane przez Ciebie.

dla mnie szczęście jedno ma imię. J E G O imię.






*mail do BB. taki pożegnalny



arytmia-uczuc 2009-03-17 20:24:09
skomentuj (0)
coldplay





you might be a big fish
in a little pond
doesn't mean you've won
'cause along may come
a bigger one




arytmia-uczuc 2008-12-29 20:53:07
skomentuj (0)
acapulco

pierwsze wspólne imprezowe wyjście z M.artą. pierwszy raz we dwie na obcasach, z dobrą kasą w portfelach, papierosami w kieszeni i versace bright crystal w torebce. centrum zapchane tam, gdzie chciałyśmy iść. wolne tam, gdzie za żadne skarby nie chciałyśmy się wczeoraj znaleźć. wypadło na Jaśkową. dwóch kumpli z ogólniaka na bramce. a w klubie tylko ja i M.arta. od 22 do 24 byłyśmy tylko same we dwie plus cały pusty klub. w trakcie zabrakło nam fajek, a barman nie miał żadnych. nikt nie miał. później zabrakło gorzkiej żołądkowej miętowej. drink 'słodki kolorowy' za 22złote, do którego barman chyba wlał mineralnej zamiast wódki. smsy do wszystkich facetów, którzy by mogli pojawić się obok nas z fajkami i chęcią kupowania nam drinków. pojawił się kelner z Primitive. nie wpuścili go do klubu, my wyszłyśmy do niego. 150 cm wzrostu. nie wyglądał. spławiłyśmy go. najbeszczelniej w świecie, ale cóż. raz się żyje przecież. tym bardziej z M.artą. po północy zabrali nas chłopacy. postanowili, że zrobimy afterparty w samochodzie. M.arta do audi, a ja do forda. stacja paliw na Zaspie. ćwiartka bolsa, litr sprajta, marlboro czarne. parking na Zaspie/Jelitkowie czy gdzie to było. odpicie sprajta, dolanie wódki. i znowu tylko ja i Marta pijące. smiechu tyle,że nie ogarniałam. straciłam rzeczywistość z czego się śmieję. było tak wspaniale. do samochodu i jazda pod stację skmki do Istambulu 2h :] zapiekanki z mega ostrym sosem. pijane już naprawdę dobrze. spowrotem na parking. modern talking, cc catch, sandra, italo disco z audi. tańczenie z Markiem, który jest niższy i był trzeźwy, na parkingu. o drugiej zwijanie się do domu. Marta w audi odstawiona do domu, ja w fordzie.
co z tego, że nie było fajerwerków. że nie było ludzi na imprezie. że nie było całowania i z kelnerem nic nie wyszło. była M.arta. była wódka i fajki. italo disco i dresiarskie samochody. całe skórzane kozaki, które nie są zdewastowane. i nawet kac nie męczy.
było pięknie :))

acapulco




arytmia-uczuc 2008-12-27 10:50:27
skomentuj (1)
prośba

weź mnie ktoś dzisiaj na mocnego drinka, proszę. bardzo bardzo proszę.





arytmia-uczuc 2008-12-26 13:54:26
skomentuj (1)
święta

Dziękuję za pierwsze prawdziwe życzenia :*
a Tobie abyś znalazła to czego szukasz :* 
                                    BB 24/12/08  17:51

Dziękuję dziękuję niech tak będzie jak mi napisałaś...
- i wzajemnie, Tobie też się świeci 
                                    K 24/12/08   19:20


co z tego,że smsy zwrotne.że najpierw ja do Nich napisałam. to nie ważne. ważne, że odpisali i to nie 'dziekuje, nawzajem' lub 'wesołych świąt'. napisali coś od siebie... mało, prawie tyle co nic. jednak dla mnie wystarczyło. zdecydowanie to mi wystarcza.



arytmia-uczuc 2008-12-25 13:18:33
skomentuj (1)
przyjęcie gościa

spanie na obrusie. bo pomylił mi się z prześcieradłem :] zorientowanie się dopiero o fakcie dzisiaj rano, jak się wyspałyśmy. czyli po fakcie. ulubiony obrus mamy :] masakryczny ból brzucha i rozmazany makijaż. palenie fajek w piżamie i płaszczu zimowym. M.arty atak śmiechu o czwartej nad ranem. bezsenność mojej Siostry, nerw i gotowanie zupy mlecznej. spalenie komputera. 
boże, oby jak najwięcej takich wieczorów i nocy.

spać na obrusie, to tylko u mnie :)



arytmia-uczuc 2008-12-21 12:53:42
skomentuj (1)
 
bywają... czytają...
promykslonca
sadtriiis
zniszczona-nadzieja
czekolada-na-goraco