acapulco



pierwsze wspólne imprezowe wyjście z M.artą. pierwszy raz we dwie na obcasach, z dobrą kasą w portfelach, papierosami w kieszeni i versace bright crystal w torebce. centrum zapchane tam, gdzie chciałyśmy iść. wolne tam, gdzie za żadne skarby nie chciałyśmy się wczeoraj znaleźć. wypadło na Jaśkową. dwóch kumpli z ogólniaka na bramce. a w klubie tylko ja i M.arta. od 22 do 24 byłyśmy tylko same we dwie plus cały pusty klub. w trakcie zabrakło nam fajek, a barman nie miał żadnych. nikt nie miał. później zabrakło gorzkiej żołądkowej miętowej. drink 'słodki kolorowy' za 22złote, do którego barman chyba wlał mineralnej zamiast wódki. smsy do wszystkich facetów, którzy by mogli pojawić się obok nas z fajkami i chęcią kupowania nam drinków. pojawił się kelner z Primitive. nie wpuścili go do klubu, my wyszłyśmy do niego. 150 cm wzrostu. nie wyglądał. spławiłyśmy go. najbeszczelniej w świecie, ale cóż. raz się żyje przecież. tym bardziej z M.artą. po północy zabrali nas chłopacy. postanowili, że zrobimy afterparty w samochodzie. M.arta do audi, a ja do forda. stacja paliw na Zaspie. ćwiartka bolsa, litr sprajta, marlboro czarne. parking na Zaspie/Jelitkowie czy gdzie to było. odpicie sprajta, dolanie wódki. i znowu tylko ja i Marta pijące. smiechu tyle,że nie ogarniałam. straciłam rzeczywistość z czego się śmieję. było tak wspaniale. do samochodu i jazda pod stację skmki do Istambulu 2h :] zapiekanki z mega ostrym sosem. pijane już naprawdę dobrze. spowrotem na parking. modern talking, cc catch, sandra, italo disco z audi. tańczenie z Markiem, który jest niższy i był trzeźwy, na parkingu. o drugiej zwijanie się do domu. Marta w audi odstawiona do domu, ja w fordzie.
co z tego, że nie było fajerwerków. że nie było ludzi na imprezie. że nie było całowania i z kelnerem nic nie wyszło. była M.arta. była wódka i fajki. italo disco i dresiarskie samochody. całe skórzane kozaki, które nie są zdewastowane. i nawet kac nie męczy.
było pięknie :))

acapulco




arytmia-uczuc 2008-12-27 10:50:27
skomentuj (1)