szczęście J e g o ma imię



jestem szczęśliwa.

naprawdę szczęśliwa. to nie jest żadna tania podróbka szczęścia kupiona
na promocji marcowej. jestem szczęśliwa najprawdziwszym szczęściem. tak,
że się uśmiecham nawet w pochmurne dni i nie przeszkadzają mi czerwone
światła lub zatłoczone skmki.
wiesz, że mam komu mówić 'jedź ostrożnie'? i mam prawo czekać na smsa
lub telefon z wiadomością, że dojechał spokojnie? i wiesz co jest w tym
najpiękniejsze? to, że dzwoni i mówi, że jest cały i zdrowy i dziękuje
mi za troskę. zawsze daje mi znać, że nic się nie stało.
częściej zakładam spódnicę. czasami też mam problem, żeby zdecydować się
jaką założyć. wyobrażasz to sobie? ja mam problem jaką założyć spódnicę.
JA!!
chodzimy na spacery i trzyma mnie za rękę. a ja ściągam Mu prawą
rękawiczkę i trzymam Go za gołą dłoń. wiesz, że Jego dłoń idealnie
pasuje do mojej? i tak cudownie mnie mrowi w okolicach kręgosłupa, serca
i podbrzusza, gdy mnie tymi dłońmi dotyka?
prawie codziennie widzę TE spojrzenie. spojrzenie, które wystarcza za
wszystkie słowa. dzięki któremu czuję się mądra, piękna i taka warta
zainteresowania. wiesz, że On się cieszy, że mówię Mu, że jestem głodna?
wiesz, że się cieszy, gdy widzi mnie jak jem bez żadnego marudzenia i
przewracania oczami? wiesz, że się dopytuje co już jadłam i pilnuje,
żebym nie zapominała jeść? nawet gdy Go przy mnie nie ma...
a nie ma Go często. gdy wyjeżdża, nawet blisko, nawet na chwilę, to ja
tak strasznie tęsknię... ale podoba mi się to, że mogę za Nim tęsknić i
nie muszę się zastanawiać czy mam do tego prawo. MAM!! dlatego tęsknie i
czekam... wiesz, że gdy wyjeżdża, to zawsze pisze mi smsy i dzwoni?
mówi, że tęskni i o mnie myśli. z ostatniego wyjazdu dostałam śliczne
czekoladowe serce.
napisał, że z dnia na dzień jestem coraz ładniejsza. pierwszy raz ktoś
mi tak powiedział. że jestem coraz ładniejsza.... że jestem piękna,
młoda i inteligentna. i On tak bardzo lubi jak się uśmiecham, mówi że
mam prześliczny uśmiech.
chce mnie przedstawić Rodzicom. już dawno by to zrobił, ale ja się cały
czas bronię. tak samo jak się broniłam przed Jego dotykiem, przytuleniem
i powiedzeniem, że będę się martwiła. teraz się nie boję już tak bardzo.
teraz nawet mówię, że tęsknię i czekam.
codziennie mam smsa na dzień dobry i na dobranoc. jestem 'słońcem' lub
'słonkiem', a gdy wieczorami chodzimy na spacer, to zawsze jest księżyc
na niebie. mówi, że to specjalnie dla mnie...
gdybym Mu pozwoliła, to nosiłby mnie na rękach i nie pozwolił, aby ktoś
mnie skrzywdził. i On tak żaluje, że nie poznał mnie wcześniej.
uśmiecham się. po raz pierwszy od długiego czasu się uśmiecham i jestem
szczęśliwa. pomimo tego, że to wszystko może mi się skończyć w każdej
chwili. ale przecież zawsze jest ryzyko. ze wszystkim. na tym świecie
nie ma nic pewnego. a z rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej... pomimo
tego On chce mnie pokochać. ja jestem czułością, której wszystkiego za
mało. Jego dotyku, Jego spojrzenia, Jego czasu, Jego przytulania, Jego
uwagi, Jego bycia. zawsze. nawet gdy jest obok mnie i mnie przytula. nie
dlatego, że za mało mi daje, nie. po prostu daje mi tą czułość w tak
najpiękniejszej postaci, że ja chcę jej mieć więcej. tak trochę na
zapas, gdy wyjedzie... gdy będę sama zasypiała.
wiesz, że zawsze, gdy już wracam sama do domu lub leżę w łóżku, to czuję
Jego zapach na moich włosach? wiesz, że się wtedy uśmiecham i mam
wrażenie, że On jest bliżej?
znasz mnie. wiesz, że zdecydowanie bardziej wolę popiół w kominku, w
którym się coś paliło. chcę wiedzieć, że się działo, że mam wspomnienia,
że coś przeżyłam. bo ja chcę przeżywać... nie lubię pustego, zimnego
kominka.
wiem, że chciałeś mnie przed wszystkim złem ochronić. ochronić swoimi
doświadczeniami, swoją mądrością i tym, co Ty uważałeś dla mnie za
dobre. ale nawet gdybyś mógł mi to aplikować w kroplówce dożylnie, to
wiesz, że by nie pomogło. niektórych rzeczy nie można nie przeżyć
samemu. nawet, gdyby później samemu miałoby się wynosić ten popiół...
gdybym mogła, to bym powiedziała, że dałeś mi korzenie i równocześnie
skrzydła. ale nie mogę tak powiedzieć, bo nie wiem czy Ty chciałeś mi to
dać albo czy chociaż przez ułamek sekundy kiedykolwiek chciałeś, abym ja
tak poczuła.
chciałabym, abyś uszczęśliwił jakąś kobietę. żeby była conajmniej tak
szczęśliwa dzięki Tobie, jak jestem teraz ja. nawet na dzień, miesiąc
albo siedemnaście lat. bo od takiego szczęścia jest piękniejsza jedynie
miłość na zawsze. wiesz, że nawet gdybyś jej zniknał bez pożegnania, to
ona nie potrafiłaby Ciebie znienawidzić? Ciebie nie da się znienawidzić.
Ty pojawiasz się w życiu kobiet i zmieniasz ich zyciorysy. chociaż
przeważnie, to one chcą zmieniać swoje życiorysy dla Ciebie. szczęście,
które im podarujesz będzie zdecydowanie ważniejsze i godne zapamiętania
niż to, że możesz już nigdy więcej nie sprawić, aby poczuły się
uwielbiane przez Ciebie.

dla mnie szczęście jedno ma imię. J E G O imię.






*mail do BB. taki pożegnalny



arytmia-uczuc 2009-03-17 20:24:09
skomentuj (0)